Piątek , 8.00
Obudziły mnie promienie przedierającego się przez moje firanki słońca ,które drażniły moje oczy.Jak już je otwożyłam podeszłam do mojej białej szafy i wyjęłam z niej
te ubrania.Poszłam do mojej łazięki i ubrałam się w ten struj.Następnie zeszłam na dół.Francisco pewnie jeszcze spał.On zwykle wstaje baardzo późno.Poszłam do kuchni i zrobiłam takie cudeńko.
Kocham naleśniczki z owockami.Po chwilce już nic nie było.
-Mmmmmmm to było pyszszne.-Uśmiechnęłam się.Pobiegłam na górę i umyłam ząbki.Pomalowałam się.Poszłam do pokoju i wzięłam torebkę.Długo wybierałam którą wziąść , ale wybrałam tą.
Szybko zeszłam ze schodów i wyszłam na dwór.Ruszyłam przed siebie.Mijałam wiele ludzi.Uśmiechniętych , smutnych wiele ludzi płakało , kilku się śmiało , a reszta miała obojętne miny.Szłam taki i szłam przez park.Nagle mi się to znudziło.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Wiem wiem krótkie ale ale coś.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz